Kategorie:

„Auroville. Miasto z marzeń” obnażone

Kolejna książka. Kolejna, o której gdyby napisać, że jest wyjątkowa to za mało. Dlatego, żeby się nie powtarzać, napiszę, że „Auroville. Miasto z marzeń” to książka fenomenalna (zjawiskowa). A zjawisko to szczególnie polecam tym, którzy chcą się zatrzymać i z otwartą głową przyznać, że przyszedł w życiu czas na zmiany, że „american dream” i zachodnie idee nie są dla wszystkich. Jak jest alternatywa? Przeczytaj…

„Auroville. Miasto z marzeń” – książka na o „tu i teraz”

Recenzja miała być w sierpniu, ale jak zwykle zabrakło czasu na poskładanie myśli i przelanie ich we wpisie na blogu. Znowu wpadłam w cyklon zwany pracą, no bo czymże jest życie bez pożądnej pracy z nadgodzinami… a tymczasem wszechświat kazał mi się zatrzymać… po raz kolejny. I w końcu napisać tę recenzję. A było tak… Stwierdziłam, że muszę zrobić porządek z książkami. I właśnie wtedy – a wiem, że nic nie dzieje się przypadkiem – gdy zaczęłam układać je na regale, z jednej z nich wypadła żółta karteczka z zapisanymi słowami:

W Pondicherry zatrzymał się czas. A może po prostu zwolnił, jakby aśram roztaczał nad miastem cienką powłokę, w której każdy oddech nabierał znaczenia.

Czas się zatrzymał i tu, gdzie jestem. Złapałam oddech i sami wiecie… takich znaków się nie ignoruje, musiałam wreszcie ją napisać.

„Auroville. Miasto z marzeń” – recenzja miejsca idealnego

Do niedawna Indie, jako wyobrażenie miejsca idealnego, nie wchodziłyby w moim przypadku w grę. Myśląc o nich, od razu przed oczami widziałam kadr z filmu „Slumdog. Milioner z ulicy” przedstawiający bród i ubóstwo. Innego obrazu nie miałam, bo w Indiach nigdy nie byłam. Tymczasem… w USA też nigdy nie byłam… a wierzyłam, że to w kierunku zachodnim trzeba dążyć, by czuć się szczęśliwym i osiągnąć sukces. Imponował mi bieg, pasja i żywioł, które tak bardzo popularyzowane są w treściach kultury zachodniej. Ale stop. Przyszła pandemia i refleksja… Medytacje, poszukiwanie siebie, wyciszenie. W ten sposób dotarłam metaforycznie do Indii innych, dotąd nieznanych, pomijanych. A potem trafiłam na książkę Katarzyny Boni, która jeszcze mocniej osadziła takie właśnie lepsze „wyobrażenie” Indii w mojej głowie.

Auroville – co to za miasto marzeń, co za ludzie w nim mieszkają?

Matka (duchowa przewodniczka) pragnęła stworzyć miasto idealne, w którym poprzez dążenie do jedności i rozwoju (rozumianego jako „przyśpieszenie ewolucji świadomości”) ludzie osiągną szczęście. Z początku z każdą kolejną kartą książki poznajemy ludzi rozczarowanych życiem zachodnim, którzy po dotarciu do Auroville uwalniają się i oddychają pełną piersią. Przybyli do Auroville mieszkańcy wyrzekają się pozornie wygodnego życia, by budować nowe. Są też bohaterowie, którym to się nie udaje.

Matka do współpracy przy budowie miasta zaprosiła znakomitego paryskiego architekta Rogera Angera. który był przekonany, że światło ma w sobie moc, by spontanicznie wznieść świadomość na wyższy poziom. „Matka chciała miasta nadziei dla całej ludzkości. Nazwała je Auroville. Miasto Jutrzenki. Miasto myśli Śri Autobindo.

dąży się do jedności i rozwoju przez „przyspieszenie ewolucji świadomości”. Miejsce, w którym chętnie przybywają osoby rozczarowane Zachodnim stylem życia, materializmem i niespełnionymi obietnicami.

I gdy znowu się zapomnę, że ważne jest to moje „tu i teraz” pewnie zajrzę z powrotem do lektury i przypomnę sobie słowa:

W połowie książki przyszło zwiątpienie… tak mocno zaczęłam wierzyć, że to miejsce istnieje… i gdy autorka zaczęła obnażać to, że Auroville podobnie jak każda idea – często po śmierci jej twórcy – zaczyna być zniekształcana przez innych… wówczas przyszło rozczarowanie. Tyle że tej książki nie można odłożyć więc czytałam dalej. I wtedy pojawiło się jeszcze więcej refleksji. I to, co najważniejsze, za co autorce dziękuję. Dotarło do mnie clue całej tej książki – chodzi o poszukiwanie.

Nie ma czegoś takiego jak neutralność. Albo jesteś z nami, albo przeciwko nam. Albo budujesz nowy świat Matki, albo grzęźniesz w starym świecie fałszu.

I wtedy sobie pomyślę, że luzją jest myślenie o miejscu idealnym, jako tworze fizycznym. Je trzeba znaleźć w sobie, tak metaforycznie, wsłuchać się w siebie. Te słowa zburzyły kolejne cegiełki muru, który budowałam wokół siebie, w co przez długi czas wierzyłam. W biegu codziennego życia nie potrafiłam dostrzec, że ta pogoń za iluzją nie jest moja, nie dążę przez to do miejsca marzeń. Bo nie mam czasu na nic… nawet na moją największą pasję bo książki poszły dawno temu w odstawkę. Prawdą uniwersalną jest więc, że dla każdego to miejsce z marzeń będzie inne, a ja swoje znalazłam po zatrzymaniu się, zaczęłam je budować, bo nie chcę grzężnąć w fałszu” czego i Wam życzę.

„Auroville. Miasto z marzeń” to lektura wielu znaczeń. To książka o „idei” miasta idealnego, to biografia ludzi, którzy je założyli i którzy w nim mieszkali, to również literartura pełna trafnych myśli, które przez każdego czytelnika mogą zostać inaczej zinterpretowane, dać odpowiedź na inne pytania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *