ludzienadrzewach
Kategorie:

„Ludzie na drzewach” – recenzja debiutu Hanyi Yanagihary

Ludzie na drzewach” to druga książka amerykańskiej autorki, która została opublikowana w Polsce. I choć nie cieszy się ona takim rozgłosem jak „Małe życie”, warto ją przeczytać i samemu ocenić jej wartość. To też postanowiłam zrobić, co prawda z dużym opóźnieniem, ale wszystko ma swój czas.

„Ludzie na drzewach” – powieść o nietypowej formie

Na pierwszy rzut oka książka wydaje się dużo „lżejsza” od „Małego życia” chociażby z uwagi na objętość. Nic bardziej mylnego, bo gdy zagłębiasz się w treść, dostrzegasz jej potencjał, a książka bombarduje Cię różnymi skrajnymi emocjami. To sprawia, że czujesz jej ciężar. I choć przeczytanie „Ludzi na drzewach” trochę trwało, Hanya Yanagihara porwała mnie od pierwszej strony. Być może wpływ na to miały okoliczności przyrody, w których podjęłam się czytania. Przebywałam wówczas w kaszubskim lesie nad rzeką Brdą. Głównego bohatera, narcystycznego lekarza Nortona Perinę poznajemy z dwóch perspektyw. Pierwszą tworzą własne opinie i wspomnienia spisane w formie pamiętnika – w książce przedstawione przy pomocy przypisów. Drugi, zupełnie inny punkt widzenia, przedstawia treść główna tworząca bardziej obiektywną narrację. I choć zazwyczaj mam problem z takim rozróżnieniem tekstu – nie lubię zaglądać do przypisów – w tym wypadku w ogóle nie zakłócały one czytania. Fabuła była na tyle ciekawa, że wpadłam w rytm.

„Ludzie na drzewach” – recenzja książki o problemach etycznych środowiska badawczego?

Oprócz formy tekstu, zaciekawia także już sam początek powieści, gdy dowiadujemy się, że nagrodzony Nagrodą Nobla naukowiec zostaje oskarżony o pedofilię. I tutaj zostajemy w zawieszeniu, bo kolejne rozdziały opowiadają o relacjach głównego bohatera z rodziną oraz o tym, jak młody student Harvardu w wyniku jednego zdarzenia, trafia do grupy prowadzącej badania antropologiczne na jednej z wysp Pacyfiku. Naukowiec ma jasno wytyczony cel, bada żyjące na wyspie stworzenia oraz społeczność pod kątem fizjologicznym i kulturowym. W trakcie prowadzonych badań uczy się nawet języka tubylców, by jeszcze sprawniej móc się z nimi komunikować. Pomagają mu w tym Paul Tallent (kierownik zespołu) i Esme (asystentka Tallenta). Podczas ekspedycji Perina angażuje się całkowicie, często przekraczając granice.

„Ludzie na drzewach” – recenzja powieści o normach moralnych?

Przyznam szczerze, że arogancki, a wręcz pogardliwy stosunek Nortona Periny do innych ludzi sprawił, że nie darzyłam go sympatią. Z drugiej zaś strony może taki brak empatii to cecha dobrego naukowca, który odcina emocje w imię wyższego celu… „Ludzie na drzewach” to skomplikowany obraz natury ludzkiej i środowiska naukowego. Czy podobnie jak w przypadku głównego bohatera, by dojść do rozwiązania problemu i potwierdzenia tezy badacze muszą naginać zasady etyczne? Norton Perina po powrocie z wyspy zdobywa uznanie. Jak to często bywa, sukces okupiony jest również poważnymi konsekwencjami, gdy najaw wychodzą jego stosunki z chłopcami podjęte w wyniku plemiennego rytułału. Skutki wyprawy i współpracy z naukowcami ponoszą również mieszkańcy wsypy.

Poznając tę historię, cały czas zadawałam sobie pytanie o to, gdzie przebiega granica moralności oraz czy w imię prowadzonych badań naukowych i związanych z nimi postępem, można zrezygnować z respektowania prawa? Jak już się przekonałam, czytając również „Małe życie”, nie ma jednej dobrej odpowiedzi. Hanaya Yanagihara rozpala w czytelniku refleksje nad różnymi problemami społecznymi, tematami trudnymi, wzbudzającymi różne emocje. I to mnie właśnie urzeka w tej wysokiej literaturze. A Wy, sprawdźcie sami, czy ta książka jest dla Was.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *