Kategorie:

Nowa Huta jest kobietą!

W środę 16 września w Łaźni Nowej odbyło się spotkanie z autorką książki „Kobiety Nowej Huty. Cegły, perły i petardy” Katarzyną Kobylarczyk. Bezapelacyjnie zgadzam się z hasłem z książki, że Nowa Huta jest kobietą. Dodałabym jeszcze tylko – ależ ona silna!

„Kobiety Nowej Huty. Cegły, perły i petardy”

Na spotkanie trafiłam nieprzypadkowo, pierwszy ze „znaków” zostawię dla siebie, o drugim krótko napiszę. Gdy kilka lat temu przyjechałam do Krakowa na studia, mieszkania szukałam na ostatnią chwilę – a to wiązało się z brakiem zbyt dużego wyboru. Jednak, jak wierzę, wszystko ma swoją przyczynę – oczywiście trafiłam do Nowej Huty, z którą naprawdę zaczęłam się utożsamiać. I wiecie co… budując tu swoje towarzyskie życie podczas studiów poznałam wiele kobiet. Niezwykłych, silnych i mądrych.

„Kobiety Nowej Huty. Cegły, perły i petardy”

Uwielbiam klimat tej starej Nowej Huty, jej niepowtarzalną architekturę i otaczające ją symbole historii. Zazwyczaj mam tak, że jak się z czymś utożsamiam, zgłębiam temat. Wielokrotnie chodziłam na spacery i różne wydarzenia organizowane przez Nowohuckie Centrum Kultury, Teatr Ludowy czy Łaźnię Nową i jeszcze bardziej chłonęłam wyjątkowy charakter tej dzielnicy. Także i tym razem nie mogłam odmówić sobie poznania miejsca, w którym mieszkam. Poszłam więc na spotkanie w dniu premiery książki, wybrzmiały słowa „Nowa Huta jest kobietą” i wiedziałam, że jestem we właściwym miejscu. Autorka ma doświadczenie reporterskie i co ważne, potrafi słuchać – co można było zauważyć już na spotkaniu, gdy mówiła o książce.

„Kobiety Nowej Huty. Cegły, perły i petardy”

Głos oddany bohaterkom, które budowały Nową Hutę jest silny, jak historie ich życia. To reportaż o kobietach, które wchodziły w nowe role nie rezygnując ze starych powinności narzuconych im przez społeczeństwo. Łączyły pracę na budowie z obowiązkami matki, żony, przyjaciółki. Walczyły ze streotypami i hołdowały im jednocześnie. Z jednej strony swoim oddaniem, umiejętnościami i ciężką pracą osiągały w rywalizacji z mężczyznami często lepsze wyniki od nich np. w przekraczaniu norm budowlanych, z drugiej strony jeszcze bardziej eksponowały kobiece cechy. Tak zupełnie subiektywnie oceniając, dla mnie takie właśnie postawy kobiet należy postrzegać jako przejawy feminizmu – wywodzącego się z przejęcia cech męskich i ekspozycji silnych atrybutów kobiecości.

W zasadzie wyróżnienie życiorysu którejkolwiek z tych wspaniałych kobiet byłoby wyciszeniem głosu pozostałych. Tyle nazwisk należałoby podać, o tylu ważnych datach i wydarzeniach wspomnieć, napiszę krótko – tę książkę trzeba przeczytać!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *